Węgiel drzewny, żarzący się w powietrzu słabo, rozżarza się w tlenie bardzo jasnym światłem, wydając wytwór czyli produkt spalenia, zwany dwutlenkiem węgla. Również jasno pali się w tlenie siarka pięknym fiołkowym płomieniem, łącząc się z tlenem na związek o niemiłej ostrej woni, zwany dwutlenkiem siarki albo gazem siarkowym. Zarówno dwutlenek węgla, jak dwutlenek siarki, są związkami chemicznymi składającymi się z tlenu i wymienionych pierwiastków. Rozpuszczają się one w wodzie, a wodne ich roztwory posiadają zdolność barwienia niektórych fiołkowych barwników roślinnych na czerwono. Pod wpływem tych roztworów czerwienieje wyciąg alkoholowy z fiołków, kapusty niebieskiej, lecz nade wszystko wyraźnie zmienia swój kolor fiołkowo-niebieski wodny roztwór lakmusu, barwnika, znajdującego się w porostach, pokrywających skaliste wybrzeża morza Śródziemnego i wysp Kanaryjskich.  O ciałach, które posiadają zdolność barwienia fiołkowego lub niebieskiego lakmusu na czerwono mówimy, że ujawniają reakcję kwaśną albo odczyn kwaśny. Rozpoznawać też będziemy odczyn kwaśny po czerwonym zabarwieniu lakmusu. Do tego celu służą papierki, przesycone roztworem niebieskiego lakmusu, czyli tak zwane niebieskie papierki lakmusowe.

Samą czynność spalenia węgla w tlenie wykonajmy w sposób następujący. Kawałek węgla drzewnego, umocowanego na druciku, trzymamy przez chwilę w płomieniu, aby go rozżarzyć, a następnie wkładamy szybko do walca z tlenem: węgiel rozżarza się bardzo jasno i spala na dwutlenek węgla. Po spaleniu wsuwamy do naczynia zwilżony niebieski papierek lakmusowy i zostawiamy go tam przez jakiś czas. Papierek ten nabiera barwy czerwonej, choć niezbyt wyraźnej. Skorzystajmy też z okazji otrzymania dwutlenku węgla i nauczmy się go wykrywać. Dodajmy do naczynia z dwutlenkiem węgla wody wapiennej i kłóćmy zawartość. Woda mętnieje, tworzy się bowiem ciało nierozpuszczalne w wodzie, czyli osad, będący w tym wypadku węglanem wapnia, nazywany też krócej, choć mniej ściśle – kredą.

Aby spalić siarkę w tlenie przetykamy rączkę długiej żelaznej łyżeczki przez otwór w deseczce, przeznaczonej do przykrywania naczynia z tlenem. Na łyżeczce kładziemy kawałek siarki wielkości małego ziarna grochu i zapalamy go od płomienia lampki lub palnika, po czym wsuwamy łyżeczkę z palącą się siarką do naczynia z tlenem, przykrywając jednocześnie naczynie to deseczką.

W jednej chwili słaby płomień siarki staje się jasnym i dużym; siarka się spala na dwutlenek siarki. Po spaleniu siarki nalewamy do bańki trochę wody i wrzucamy niebieski papierek lakmusowy, lub dodajemy kilka kropel lakmusu: lakmus czerwienieje natychmiast. Dwóm powyżej przytoczonym doświadczeniom przeciwstawiamy następujące trzecie: palenie się sodu w tlenie.

Sód jest to pierwiastek, ma postać bardzo miękkiego metalu, który daje się krajać nożem, jak wosk. Na świeżym przekroju sód posiada ładny połysk metaliczny, wkrótce jednak traci go pokrywając się warstewką tlenku, podobnie jak rdzewiejące żelazo lub ołów. Chcąc uchronić sód od takiej zmiany, przechowujemy go albo w naczyniach zalutowanych, albo w nafcie. Tak go też sprzedają składy chemikaliów.

Zetknięcie sodu z wodą sprowadza gwałtowny rozkład tejże, dlatego też należy wystrzegać się rzucania skrawków sodu do naczyń z wodą, gdyż można w ten sposób wywołać bardzo łatwo dość silny wybuch. Nie należy też nigdy dotykać sodu wilgotnymi palcami. Sód, ogrzany do temperatury 96°C, topi się; w temperaturze wyższej (około 900°C) wrze, zamieniając się na parę, która zapala się od płomienia.

Jeżeli zapalony kawałek sodu, zanurzymy do naczynia z tlenem, to spali się on tam jaskrawym płomieniem wydając związek tlenu z sodem. Związek ten rozpuszcza się w wodzie, ale roztwór taki barwi fiołkowy roztwór lakmusu nie na kolor czerwony, lecz na niebieski, a nawet zmienia czerwoną barwę lakmusu na niebieską. O takich ciałach mówimy, że ujawniają odczyn alkaliczny, lub zasadowy. Przy rozcieraniu palcami otrzymanego roztworu odbieramy wrażenie, że mamy między palcami mydło. Pochodzi to stąd, że płyny alkaliczne działają w sposób gryzący, niszczą naskórek, czyniąc go śliskim. Roztwory, działające tak energicznie na naskórek i barwiące lakmus na niebiesko, zwą się ługami. W danym wypadku mamy do czynienia z ługiem sodowym,

Do doświadczenia przygotować należy naczynie z tlenem, pokrywkę i łyżeczkę, jak przy siarce. Na dno naczynia z tlenem nalewamy trochę wody. Z naczynia zawierającego sód pod naftą wyjmujemy szczypczykami kawałek sodu, kładziemy na miękką bibułę i odcinamy nożem kawałeczek wielkości małego ziarna grochu; resztę wkładamy znowu do nafty, a odkrajany kawałek wysuszamy między bibułą w celu usunięcia nafty. Przygotowany w ten sposób kawałek sodu umieszczamy na łyżeczce i ogrzewamy w płomieniu. Sód zaczyna się topić, wreszcie zapala się dość słabym żółtym płomieniem. W tej właśnie chwili wkładamy łyżeczkę do naczynia z tlenem: sód spala się jasnym płomieniem a powstający tlenek sodu rozpuszcza się zaraz w wodzie. Po skończonym doświadczeniu zanurzamy niebieski papierek lakmusowy: nie czerwienieje; zanurzamy czerwony: niebieszczeje. Przy dotknięciu palcami odbieramy wrażenie, żeśmy potarli mydło.