Przy paleniu się świecy w pewnej ograniczonej przestrzeni powstaje gaz – dwutlenek węgla, lecz równocześnie powietrze w tej przestrzeni traci zdolność podtrzymywania zjawiska palenia. Przerabiając doświadczenie, opisane we wcześniejszym wpisie zauważymy, że po zgaśnięciu świeczki i ostygnięciu gazu wewnątrz zlewki, woda w zlewce wewnętrznej wzniesie się ponad poziom wody w zlewce zewnętrznej, z chwilą gdy, unosząc zlewkę mniejszą ku górze, postaramy się brzeg jej zbliżyć do zwierciadła wody w większej zlewce. Część gazu w zlewce mniejszej ubyła, a miejsce to zajmuje obecnie woda. Ponieważ jednak nie cały gaz w zlewce został zużyty do palenia, więc wnioskujemy, że powietrze jest mieszaniną dwóch gazów; ten, który bierze udział w procesie palenia nazywamy tlenem, drugi pozostaje niezmienionym, a nazywamy go azotem. O takiej niejednolitości powietrza przekonuje nas również następujące doświadczenie. Na pływającym korku ustawiamy mały trójnóg żelazny (może być z drutu), umieszczamy na nim gęstą siatkę metalową, na którą sypiemy nieco bardzo drobnego pyłku żelaznego. Zapalamy teraz pył płomieniem lampki i nakrywamy wszystko dużą zlewką, odwróconą dnem do góry; przyciskamy zlewkę do dna naczynia płaskiego z wodą i pozostawiamy tak w spokoju jakiś czas. Gdy żarzenie się żelaza ustanie, a gaz pozostały w zlewce (azot) ostygnie, wówczas woda w zlewce podniesie się zajmując mniej więcej piątą część zlewki.

Z zachowaniem pewnej ostrożności można też wykonać następujące doświadczenie celem wykrycia, co powietrze zawiera. Na krążku z korka umieszczamy pokrywkę z tygielka porcelanowego, tak uzyskany pływak kładziemy na wodzie w szerokim, płaskim naczyniu; położywszy na pokrywce kawałek fosforu wielkości grochu nakrywamy pływak wraz z fosforem dzwonem szklanym. Przez szyjkę dzwonu wsuwamy laseczkę szklaną, ogrzaną z lekka na płomieniu i dotykamy fosforu ciepłym jej końcem. Fosfor zapali się natychmiast; usuwamy wówczas szybko laseczkę, a dzwon zatykamy korkiem. Fosfor już za silniejszym pociśnięciem może się zająć płomieniem i niebezpiecznie oparzyć palce; to też ujmować go należy w szczypce, kroić nożem pod warstwą wody na miseczce, osuszyć przed umieszczeniem na pływaku, z lekka dotykając bibułą. Pod dzwonem naszym fosfor jasno się pali wśród obłoków białego dymu; po niejakim czasie ogień ustaje, a następnie i dym się rozprasza. Gdy gaz pozostały w dzwonie ostygnie, wówczas woda się wzniesie w dzwonie; dolewamy teraz wodę do naczynia, by zrównać poziomy wewnątrz i zewnątrz, usuwamy korek z szyjki i zanurzamy na druciku zapalony stoczek: stoczek gaśnie natychmiast. Jedna część składowa powietrza, tlen, połączyła się z fosforem wydając ów biały dym; druga – azot – pozostała pod dzwonem. Dokładne pomiary ujawniły, że w 100 cm3 powietrza znajduje się 20,76 cm3 tlenu i 78,35 cm3 azotu, obok zaś para wodna i dwutlenek węgla.

Zwierzęta, umieszczone w naczyniach z czystym azotem, wkrótce umierają; śmierć następuje tu jednak nie skutkiem zatrucia azotem, gdyż gaz ten jest najzupełniej nieszkodliwy, lecz jedynie skutkiem braku tlenu, niezbędnego do utrzymania organizmu przy życiu. Stąd też powstała nazwa azotu, jako czegoś nie sprzyjającego życiu (z greckiego: a – przeczenie, zotikos – podtrzymujący życie).